Jest piękny, czerwcowy podwieczorek. Świeci słońce, nadmiar Odry sunie leniwie przez koryto. Za oknem przećwierkują się wróble.
Do kluczowych urzędów w państwie wracają ludzie kompetentni, życzliwi, bez kompleksu wypisanego na twarzy.
Czy to jeszcze Polska, czy już - jak twierdzi Janusz Korwin-Mikke - Unia Europejska?
Jedno wiem. Tak umiera cud wynaturzenia - IV RP.
Niech zdycha w pokoju.



"[...] Do kluczowych urzędów w państwie wracają ludzie kompetentni, życzliwi, bez kompleksu wypisanego na twarzy!".
Dziś widziałem... tych co "wrócili na zasiłek!" bo ci życzliwi bez kompleksów mówią "o zielonej wyspie!"
i dodają, że dla wszystkich NIE STARCZY tej "trawy".
Bez urazy - "Niesforne Dziecię Gutenberga".